Mam w Opolu swoje trzy ulubione drzewa. Jedno stoi na samym środku miasta, blisko kamiennego ronda, blisko rynku i deptaka, obok uroczej fontanny z mozaiki i stoiska dla rowerów miejskich. Platan, ogromny platan stojący tam od zawsze zapewne. Jest piękny i dostojny, na swoim miejscu po prostu wrośnięty korzeniami głęboko w opolską ziemię. Drugie drzewo rośnie obok szkoły rodzenia. Schowane gdzieś przy parkingu szpitalnym, w miejscu, które mogę podziwiać z okien mojej pracy. Kwitnie w środku miasta na mocno i ciemno różowy kolor i tak zdobi widok z okien przynosząc na myśl nowe, rozkwitające życie, tak jak życia które rozkwitają w tym szpitalu nieustannie. Kolejne rośnie przy ul. Ozimskiej, zaraz obok budynku uniwersytetu. Jest jasno różowe, a może trochę brzoskwiniowe i mówię tu o kolorze, a jego kwiaty długo kwitnące są większe i bardziej nietypowe niż większość kwiatów na drzewach kwitnących. Drzewo to niskie jest i rozłożyste tworząc jedyny w swoim rodzaju parasol rozłożony nawet gdy nie pada deszcz. Oto trzy moje wybrane drzewa w Opolu.
Piękno tego miasta zaczęło rozkwitać już kilka tygodni temu. Powoli i nieśmiało ukazując nowe i coraz śmielsze kolory. Z każdym dniem jest jednak coraz piękniej. Trawa zielenieje, jakby zakończenie postu dało jej jakieś ciche pozwolenie na to by radować ludzi. Ptaki zaczęły śpiewać i wypełniają teraz mój pokój swym śpiewem przez otwarte drzwi balkonowe.
Słucham ostatnio muzykę, którą tworzy Ed Sheeran. I. ukazała mi piękno jego twórczości. I coś co pochłonęło mnie zupełnie, wplatając w słowa i melodię całe moje obecne życie i uczucia "Wayfaring stranger". Tęsknię już za domem. Potrzebuję go. Potrzebuję mojej rodziny. Miłość - cały sens życia.